wtf?
25 Listopad 2011Przyszedł z pracy. Zaburczał coś. Ale może głodny był to i burczący. W brzuchu. Zjadł. Chyba skiśnięte leczo było. Burczał dalej. Zaproponował uprzejmie wyjście na piwo. Potem na basen. Potem na piwo. Potem na basen. Lubię u niego to zdecydowanie. Takie, że zawsze wie, czego chce i co powiedzieć. Piwo, basen, wyjście, dlaczego nie, nie chcesz, ja też mam tłuste włosy. I tak w kółko. Poszłam się umyć. Wróciłam z suchymi nawet włosami. Spał. Minęły 3 godziny. Śpi dalej. Tylko teraz w piżamie. A ja gotowa do wyjścia wciąż siedzę. Życie we dwójkę jest super. Fajnie móc gdzieś razem wyjść i nie wyjść. Ani razu. Ani razu przez siedem dni. Nigdzie, nawet do sklepu. Potem fajnie będzie marzyć o tym, że się razem wyjdzie. Opowiadać, jakby to było fajnie razem wyjść. Ale to będzie takie miłe gadanie. Bo wtedy już nie będzie wychodzenia razem. Do następnego razu na wakacjach pewnie. I wtedy też się nie wyjdzie. Nic się razem nie zrobi. Tylko pokłóci. To też razem, nie ma co marudzić.